Archive for the 'Opowieści' Category

Opowiadaj historie hologramem Monday, August 11th, 2008

W roku 2008. (jak i w poprzednich) wizjonerzy, pracuja nad setkami nowych technologii, ktore moga zmienic nasze jutro.

Jedna z takich technologii jest hologram. Do tej pory moglismy ogladac go tylko w filmach, teraz takze :-) ale bardziej interaktywnie. Popatrz sam.

Nie oceniaj “dziadu”! Tuesday, May 13th, 2008

Pewna anegdota mówi o trzech ślepych starcach przemierzających bezkresne pustkowia.

Pewnego razu napotkali słonia. Duży niebieski słoń stanął im na drodze. Starsi panowie będąc ślepcami nie wiedzieli co to jest. Pierwszy z nich chwycił go za trąbę i mówi: “To napewno jest rura”. Drugi chwyciwszy go za ogon powiedział: “To sznur, który może się nam przydać.”. Trzeci komentując “Co wy mówicie przecież to jest kolumna” trzymał go za nogę.

Nauka z tej historii jest taka - nie oceniaj, nie wiedząc za co trzymasz swojego słonia …

“Timing” przedsiębiorców z Mainz i Sillicon Valley Sunday, May 4th, 2008

Już w starożytnych Chinach znano mechanizm druku. Jednak to nie wystarczyło, aby wzniecić taką rewolucję jaką udało się pewnemu przedsiębiorcy z Mainz kilkanascie wieków później. W 1449 roku gdy Gutenberg pierwszy raz spotkał się z bardzo bogatym złotnikiem i kupcem, Johann’em Fust’em (Venture Capital’ista tamtych czasów) - wtedy nie łatwo było sobie wyobrazić jaki ostateczny sukces odniesie te dzieło.

Trudno zgadywać jak wyglądała rozmowa tych dwóch przedsiębiorców, być może Johannes G. był równie podekscytowany jak Steve Jobs w 1983 roku podczas pierwszej prezentacji MAC’a. Obydwoje chcieli poinformować wszystkich o swoim “rewolucyjnym” pomyśle -udało się, odnieśli sukces.

Ani pierwszego, ani drugiego nie było by bez determinacji. Kluczowy w historii tych dwóch osób jest także “timing” czyli znaleźienie się w odpowiednim czasie, miejscu z odpowiednim produktem.

Gutenberg wynalazł druk w momencie, gdy jedna księga pisana przez kleryków była tworzona przez dwa miesiące, ogromnym nakładem czasu i pracy (”Timing” - czas) wraz z zwiększającym się popytem na nie. Gdyby nie to, że Jobs by nie uczęszczał do “Homebrew Computer Club“, trudniej było by zauważyć szansę dla siebie w branży komputerowej (”Timing” - miejsce).

1983 Apple Keynote-The “1984″ Ad Introduction

Anegdoty po gotowaniu Tuesday, April 29th, 2008

Przygotowałem dla was trzy anegdoty związane z gotowaniem, które można opowiadać w swoich zawodowych rozważaniach z innymi.

Pierwsza. Dla programistów. Pierwsza z trzech może Ci pomóc jeżeli znasz się na programowaniu, ale nie chcesz się przechwalać jaki Ty dobry jesteś (”czym więcej wiem tym mniej wiem”). W moim przypadku ona przydaje się gdy chcę zobrazować mój poziom umiejętności.

Gotowanie jest jak programowanie. Są kucharki, które gotują wspaniałe obiady dla swojej 5 osobowej rodziny. Wszyscy ją chwalą jaką ona jest świetna w kuchni. Ale gdyby takie same obiady miałaby gotować dla całego wojska, nie było by to dla niej już takie łatwe jak i przyjemne.

Jeżeli chodzi o mnie, lubię i potrafię programować do użytków prototypowych i na początkowym etapie rozwoju projektu, ale gdy przychodzi do skalowania aplikacji to poprostu tego nie potrafię i nudzi mnie to. Są osoby dla, których takie wyzwania podnoszą adrenalinę ;). A Ty jakim jestes “kucharzem”?

Druga. Druga anegdota została zainspirowana przez Alexa W. Barszczewskiego.

W finansach jak i w gotowaniu ważna jest kolejność. Co z tego, że masz wszystkie składniki jeżeli nie dostosujesz się do prawidłowej kolejności jaką narzuca nam sam wrzechświat? I dlatego tak gdy ludzie wygrywają w lottka to tylko przez swoją kolejność działań po kilku latach większość traci swoje “fortuny”. Zapytaj znajomego gdy wygra 10 milionów w totolotka co by z nimi zrobił. Większość osób zaczyna mówiąc o domie dopiero w 2. lub 3. pozycji wymienia lokatę. Długo terminowo to jest błąd. Ja bym zaczą od tego jak one mogą pracować na mnie, a dopiero z odsetek kupił bym sobie willę …

Trzecia. Trzecia anegdota tyczy się umiejętności miękich - one też są potrzebne w gotowaniu.

Mam świetną sąsiadkę, która właśnie po przez dodatki potrafi uzyskać niepowtarzalną atmosferę jedzenia. Może to się wydawać śmieszne, ale znam mnóstwo kobiet, które znakomicie gotują, ale przez to, że jedzenie jest przednie ale bez dodatków jakość jedzenia jest conajmniej o 50% niższa. Dlatego warto inwestować w siebie w dodatki jakie możesz zaoferować przy okazji głównej usługi, którą dajesz.

Sprzedajesz mi produkt, on jest świetny. Świetnie się go używa, jestem zadowolony. Ale co z tego, jeżeli zaraz po przekazaniu pieniędzy za niego nie podtrzymujesz kontaktu ze MNĄ? Zastanowię się bardziej, gdy będę przelewał Ci pieniądze następnym razem …

Jeżeli posiadasz jakieś ciekawe anegdoty podobne do powyższych (nie koniecznie o gotowaniu), proszę podrzuć mi e-mailem: Kamil.Przeorski (AaaTTT) Gmail (DoTTtTtT) com

 

 

 

 

 

 

Masz swój bilet? Sunday, April 20th, 2008

Ta historyjka powszechnie krąży w różnych książkach i skuszę się opublikować ją także na tym blogu.

Albert Einstein podróżował pociągiem. W pewnym momencie do jego przedziału wszedł kontroler biletów, jednak nasz bohater nie potrafił znaleźć swojego biletu. Wtedy konduktor powiedział: “Panie Einstein wszyscy wiedzą kim pan jest. Wiemy, że Uniwersytet Princeton stać na to, żeby kupić dla pana jeszcze jeden bilet”. Na co on odrzekł  “nie martwię się o sam bilet, ale o to że miałem na nim zapisane dokąd jadę”.

A co pisze na Twoim bilecie?

Znajdź swoją bramę Sunday, April 13th, 2008

Tak jak każdy wierzący, aby dostać się do raju “musi znaleźć do niego bramę”, tak każdy przedsiębiorca musi znaleźć drzwi do swojego biznesu, aby odnieść sukces.

Jezus mówi: „Ja jestem bramą” (J 10,1).

Jezus to znaczy miłość.

A co jest Twoją bramą? Co ma dużą wartość i możesz to zaoferować społeczeństwu?

Tak jak już wcześniej pisałem najpierw powinnieneś wiedzieć co chcesz osiągnąć i jaki jest Twoj zamiar.

Efekt perły Kleopatry Friday, March 21st, 2008

Kiedyś perły były nazywane księżniczkami kamieni szlachetnych.

Wyobraż sobie, że za czasów Kleopatry były one pomiędzy najcenniejszymi środkami wymiany handlowej.

Nawiązując do pewnych źródeł historycznych w 41r. p.n.e. na jednym z największych bankietów w dziejach Marek Antoniusz wzywał Kleopatrę do wsparcia działań wojennych Rzymu w Tarus (dzisiejsza Turcja). W tamtych czasach takie spotkania dyplomatyczne trwały po kilka dni. Na koniec rozmów, picia i jedzenia w ogromnym przepychu faraonka ściągneła wielki perłowy kolczyk , który miała ubrany i wrzuciła go do kielicha z winem … wtedy zaczęła je pić. Wypowiedziała ona zdanie do Antoniusza - “ta perła była warta 10,000,000 sesterców” - lub równowartości piętnastu wsi. Nieważne czy to była dyplomatyczna hiperbola czy prawdziwa wartość jednej perły. Ważne, że sam Antoniusz przyznał się, że ten dyplomatyczny bankiet dla Rzymu zakończył się porażką.

W dzisiejszych czasach perła, nawet wielkości kolczyka nie jest już, aż tyle warta. Wiesz co jest powodem? Otóż na początku dwudziestego wieku garstka dżentelmenów z Japoni odkryła ostrygi, które produkują owe perły. Dzięki ich hodowaniu powstawały sztuki idealnego kształtu i nastąpiła swojego rodzaju inflacja pereł.

Ludzie nadają wartość przedmiotom. Nadają wagę marce, dzięki której firma może się rozrastać w ogromnej skali. Jeżeli Twoja firma nie robi czegoś unikalnego z pewnością może jedynie przetrwać. Jak być unikalnym jako osoba? Polecam posty u Alexa W. Barszczewskiego - numer jeden i numer dwa: pozycjonowanie się.

Historia świata w 50 dni Friday, March 7th, 2008

Jest 1969 rok, J. F. Kenedy przemawia do publiczności:

Wyobraź sobie, że nasz świat dzisiaj obchodzi 50. dni istnienia. W pierwsze 40 dni nie stało się prawie nic. Dziesięć dni temu człowiek pojawił się w swojej jaskin, a tylko pięć dni temu nauczył się pisać. Chrześcijaństwo pojawiło się dwa dni temu, pismo odręczne dzisiaj, a tylko 2 godziny temu pojawiły się pierwsze silniki parowe. Ostatniej godziny żarówka, telefon, samochód i samoloty stały się dostępne. Godzine temu wymyślono penecylinę, telewizję i broń atomową. A gwiazd dosięgniemy przed dzisiejszą północą.

Urzekła mnie obrazowość tej opowieści. Bardzo dobrze widać w niej także to co chciałem przekazać w wcześniejszym poście Jump the Curve.

UPDATE: Ta opowiesc zostala edytowana 28. kwietnia 2008 roku, poniewaz znalazlem w niej pewne luki logiczne w przejsciach pomiedzy kolejnymi wydarzeniami…

Jump the Curve Thursday, March 6th, 2008

Wyobraź sobie, że jesteś najbardziej pożądanym specjalistą od informatyki na świecie. Firma IBM zaoferowała Tobie bardzo atrakcyjną pracę nie do odrzucenia. Przed podpisaniem umowy dali Ci możliwość podpisania umowy na 30 miesięcy pracy z 2. różnymi propozycjami wynagrodzania:

  1. opcja: 100 tysięcy dolarów przez 30. miesięcy
  2. opcja: 1 cent w pierwszym miesiący podwajany miesięcznie.

Którą propozycję byś wolał? Zastanów się.

Która opcja jest korzystniejsza? Jeżeli wybierzesz 1. opcję zarobisz w sumie 3 miliony dolarów dzięki umowie z nimi. Zaś jeżeli wybrałeś 2. opcję zarobisz $5,368,709.12:

Ten przykład ma ukazać ogromny potęciał podejścia wykładniczego. Dziś w świecie, którym żyjemy także dużo rzeczy wzrasta wykładniczo (nie tylko kasa).

  • Ilość wiedzy
  • Szybkość komputerów (prawo Moor’a, które do tej pory się sprawdza)
  • Populacja

My jesteśmy dopiero gdzieś na półmetku, dlatego od 2010 roku do 2030 wiele rzeczy może się zmienić porównywalnie jak od 1910 do 2010.

Co możesz zrobić, aby wykorzystać tę okazję?

98,5%! Thursday, March 6th, 2008

Wyobraź sobie, że w 1970 roku do rozładowania jednego statku w dokach Londyńskich potrzeba było 80 osób przez 5. dni. Przemnóż sobie 80×5 a dostaniesz 540 dniówek.Teraz ten sam statek co w 1970 rozładowuje 8. osób przez 1. dzień! 8×1=8 dniówek.Ktoś o 98,5% zredukował nam siłę roboczą potrzebną do rozładowania jednego statku.

Tak rozpoczyna się jeden z rozdziałów książki “Re-imagine” - Toma Petersa - dane jak podaje dostał bezpośrednio od osoby pracującej w dokach Londyńskich.

Bądź czujny, posiadaj otwarty umysł, abyś Ty nie był pomiędzy tymi 98,5%.